Autor: Tellomi

Borówka uczy się nowego domuOpowiadanie o psie ze schroniska

około 7–9 lat · Około 8 min czytania

Wiek
około 7–9 lat
Czas czytania
Około 8 min
Format
Bajka do czytania
Kolekcje
ZwierzętaPrzyjaźńEmocje9 lat8 lat7 lat

W oknie drukowania możesz wybrać „Zapisz jako PDF”.

Wielkość tekstu: 1 z 3

Borówka przyjechała do domu Wojtka w sobotę, w starym kartonowym transporterze z okienkiem. Była małą czarną suczką z jednym białym uchem i ogonem, który od razu schowała między łapy. W schronisku pani Ewa powiedziała, że Borówka jest spokojna i mądra, tylko bardzo nieśmiała.

– Daj jej czas – dodała, kiedy podpisywali papiery. – Dla niej wszystko u was będzie nowe: zapachy, schody, a nawet odkurzacz.

Wojtek kiwał głową, ale w środku aż go nosiło. Przez całą drogę wyobrażał sobie, jak Borówka biega z nim po ogródku, przynosi piłkę i śpi w nogach jego łóżka. Tymczasem kiedy tata otworzył transporter w przedpokoju, suczka wystrzeliła jak z procy i schowała się pod stołem w kuchni. Wcisnęła się w najciemniejszy kąt, za nogę krzesła, i patrzyła stamtąd okrągłymi oczami.

– Borówka, chodź! – zawołał Wojtek i uklęknął, wyciągając rękę. Suczka cofnęła się jeszcze dalej, aż uderzyła grzbietem w ścianę. Zaczęła się trząść.

Tata położył Wojtkowi dłoń na ramieniu. – Spróbujmy inaczej – powiedział cicho. – Wyobraź sobie, że trafiasz do obcego domu, a jakiś olbrzym od razu pcha do ciebie łapę. Też byś się schował.

Wojtek zabrał rękę. Było mu trochę głupio, a trochę smutno. Mama postawiła pod stołem miskę z wodą i drugą z karmą, a potem wszyscy wyszli z kuchni. Borówka nie tknęła jedzenia. Dopiero w nocy Wojtek usłyszał z łóżka ciche chrupanie i uśmiechnął się w poduszkę.

W niedzielę Borówka dalej siedziała pod stołem. Kiedy mama włączyła odkurzacz w pokoju obok, suczka zaskomlała i przywarła do podłogi. Mama od razu wyłączyła odkurzacz i odłożyła sprzątanie. Wojtek usiadł na progu kuchni, plecami do stołu, i nic nie mówił. Nie patrzył na Borówkę. Po prostu był.

Tak zaczął się jego plan. Każdego popołudnia po szkole siadał na podłodze w kuchni, zawsze w tym samym miejscu, i czytał na głos komiks o kosmicznych detektywach. Czytał cicho i spokojnie, nawet te fragmenty, w których wybuchały rakiety. Obok siebie kładł kawałek żółtego sera. Nie wołał suczki i nie zaglądał pod stół.

Przez trzy dni ser leżał nietknięty, aż Wojtek zjadał go sam na kolację. Czwartego dnia, gdy doczytał do rozdziału o zaginionym robocie, poczuł coś na łokciu. Zerknął kątem oka. Czarny nos z białym uchem nad nim ostrożnie wąchał ser. Potem ser zniknął, a Borówka błyskawicznie wróciła pod stół. Wojtek o mało nie krzyknął z radości, ale tylko przewrócił kartkę i czytał dalej. Ręce mu się trochę trzęsły.

Tydzień później przyszedł Maciek z klasy. Chciał zobaczyć psa i już od drzwi wołał: – Gdzie ona jest? Pokaż! Rzucił plecak na podłogę, aż huknęło, i zajrzał pod stół. Borówka zaszyła się w kącie tak głęboko, jak pierwszego dnia, i przez resztę popołudnia nie wyszła ani na chwilę. Nie ruszyła nawet sera.

Wieczorem Wojtek siedział na łóżku z brodą na kolanach. – Wszystko zepsuliśmy – powiedział do mamy. – Tydzień czytania na nic. Mama usiadła obok. – Ona pamięta ten tydzień – odpowiedziała. – Dzisiaj po prostu było jej za głośno. Tobie też czasem jest za głośno, prawda? Po urodzinach u Kuby spałeś potem pół niedzieli.

Wojtek pomyślał o tamtej niedzieli i trochę się rozchmurzył. Następnego dnia znowu usiadł na podłodze w tym samym miejscu, z tym samym komiksem i kawałkiem sera. Borówka wyszła po ser dopiero po godzinie. Kolejnego dnia po pół godzinie. A potem nie wróciła od razu pod stół, tylko położyła się pół metra od Wojtka, z pyskiem na łapach, i słuchała o kosmicznych detektywach.

Mijały dni. Borówka nauczyła się, że skrzypnięcie furtki oznacza powrót taty, a szelest torebki w kuchni może oznaczać kawałek marchewki. Zaczęła chodzić za mamą do ogródka i obwąchiwać krzaki. Na widok smyczy merdała już samym końcem ogona. Ale nadal nie dawała się pogłaskać.

Pewnego deszczowego wieczoru Wojtek jak zwykle czytał na podłodze. Doszedł do ostatniej strony komiksu, na której detektywi wracali wreszcie na Ziemię. Zamknął zeszyt i położył dłoń płasko na podłodze. Wtedy Borówka wstała, podeszła powoli i wsunęła mu nos pod rękę. Tak po prostu. Jej futro było ciepłe i trochę szorstkie.

Wojtek nie ruszał się przez długą chwilę. Potem bardzo delikatnie pogłaskał ją za białym uchem. Borówka westchnęła głęboko, całym ciałem, jak ktoś, kto wreszcie zdjął za ciasne buty.

Tej nocy tata przeniósł jej posłanie spod kuchennego stołu pod drzwi pokoju Wojtka. Nie do łóżka, bo na to jeszcze przyjdzie czas. Wojtek zgasił lampkę i przez chwilę słuchał, jak Borówka kręci się w kółko, drapie kocyk i układa się z cichym stęknięciem. – Dobranoc, Borówka – szepnął. Zza drzwi odpowiedziało mu miarowe, spokojne sapanie. Deszcz stukał w parapet, a w całym domu było cicho i ciepło.

Źródło: https://www.tellomi.pl/bajki/opowiadanie-o-psie-ze-schroniska

Kolejna bajka może być o Twoim dziecku

Zachowamy pomysł z „Borówka uczy się nowego domu” w kreatorze. Wybierzesz bohatera, a Tellomi napisze nową opowieść.

Tworzenie wymaga konta rodzica. Pierwsza bajka za 0 zł, bez karty.

Stwórz podobną bajkę

Przeczytajcie też