Autor: Tellomi
Mapa kapitana JózkaOpowiadanie o piratach i zagadkach
około 8–10 lat · Około 10 min czytania
- Wiek
- około 8–10 lat
- Czas czytania
- Około 10 min
- Format
- Długie opowiadanie
- Kolekcje
- PiraciZagadki detektywistyczneDługie opowiadania9 lat10 lat8 lat
W oknie drukowania możesz wybrać „Zapisz jako PDF”.
Padało od rana i nie zapowiadało się, żeby miało przestać. Kinga i Piotrek przerobili już wszystkie gry w domu dziadka Józefa, zjedli wszystkie wafelki z kredensu i przeczytali trzy stare komiksy, dwa razy każdy. – Idźcie na strych – zaproponował w końcu dziadek znad krzyżówki. – Tylko ostrożnie na schodkach. I niczego nie wyrzucajcie, bo tam wszystko jest ważne.
Na strychu pachniało kurzem, starym drewnem i suszonymi jabłkami. Deszcz bębnił o dachówki tuż nad ich głowami. Między zwiniętym dywanem a lampą bez abażuru stał drewniany kufer z żelaznymi okuciami. W środku leżały jakieś zeszyty, drewniany miecz z ułamanym czubkiem, czapka z gazety, sztywna od starości, i rulon papieru przewiązany sznurkiem. Kinga rozwinęła go ostrożnie na podłodze. Piotrek aż wstrzymał oddech.
Była to mapa, narysowana kredkami, trochę wyblakłymi. Pośrodku stał dom, z komina szedł dym, obok rosło drzewo, a przy nim widniał wielki czerwony krzyżyk. Na górze krzywymi literami napisano: „Mapa skarbu. Własność kapitana Józka, postrachu Siedmiu Stawów. Rok 1965”. Na dole narysowana była czaszka, która wyglądała trochę jak uśmiechnięty ziemniak, a pod nią pierwsza wskazówka: „Zacznij tam, gdzie mieszka czas”.
– Kapitan Józek to dziadek! – szepnął Piotrek. – Dziadek był piratem! Zbiegli na dół, ale dziadek tylko obejrzał mapę przez okulary, pokręcił głową i się uśmiechnął. – Coś mi świta, ale sam już nie pamiętam. Miałem wtedy tyle lat co ty, Kinga. Jeśli coś tam zakopałem, to musicie to znaleźć sami. Ja najwyżej mogę trzymać parasol.
– Gdzie mieszka czas? – zastanawiała się Kinga. – W kalendarzu? – W zegarku! – zawołał Piotrek. W przedpokoju wisiał stary zegar z wahadłem, starszy nawet od dziadka. Tykał głośno i co godzinę bił tak, że drżały szyby. Kinga otworzyła szklane drzwiczki, a Piotrek zajrzał do środka, za wahadło. Nic. Potem przesunęli palcami po drewnianej obudowie od spodu. I tam, wetknięty w szparę między deskami, tkwił złożony papierek, żółty jak stary liść.
„Idź do źródła, które ma żelazny ogon” – przeczytała Kinga. Piotrek zmarszczył brwi. Źródło? W ogrodzie nie było żadnego źródła.
Najpierw pobiegli do kuchni, bo tam był kran, a z kranu leci woda. Ale kran nie miał żadnego ogona, a pod zlewem stały tylko garnki i wiadro z mopem. Potem Piotrek przypomniał sobie o starej studni za szopą, zakrytej drewnianą pokrywą. Dziadek powiedział jednak, że wyschła, zanim on się urodził, więc raczej nie o nią chodziło. Piotrek usiadł na schodach ganku i oparł brodę na pięściach. Kinga przeczytała wskazówkę jeszcze raz, powoli, słowo po słowie, i spojrzała przez okno na podwórko.
Stała tam stara pompa, zielona, z długą żelazną rączką, którą dziadek podnosił i opuszczał, kiedy podlewał pomidory. – Rączka to ogon! – krzyknęła Kinga. – A z pompy leci woda jak ze źródła!
Włożyli kalosze i wybiegli w deszcz. Dziadek szedł za nimi z wielkim czarnym parasolem, tak jak obiecał. Pod pompą leżała płaska kamienna płyta, na którą kapała woda. Piotrek obszedł ją dookoła i nagle przykucnął. W rogu kamienia ktoś kiedyś wydrapał strzałkę i napis: „12 kroków kapitana do masztu”. Strzałka pokazywała na tył ogrodu.
– Maszt to wysokie drzewo – powiedziała Kinga. – Tylko które? Tam jest ich pełno. – Idziemy dwanaście kroków – zdecydował Piotrek i ruszył wielkimi susami. Po dwunastu krokach stał w środku grządki z koperkiem, a przed nim nie było żadnego drzewa, tylko płot. Kinga popatrzyła na jego nogi, potem na swoje, a potem na mapę. – Czekaj. To są kroki kapitana. A kapitan miał dziewięć lat, jak ja. Robi się to małymi krokami, a nie takimi jak ty, kiedy udajesz żyrafę.
Tym razem poszła Kinga, zwyczajnie, bez skakania. Dwanaście kroków od kamienia zaprowadziło ją prosto pod starą gruszę. Była najwyższym drzewem w ogrodzie, miała gruby, pomarszczony pień i gałęzie rozłożone jak żagle. Kinga poświeciła latarką w telefonie na korę i zobaczyła coś, czego wcześniej nigdy nie zauważyła: wyrytą nożykiem, zarośniętą literę J i pod nią mały krzyżyk, tuż nad samą ziemią, między dwoma korzeniami.
Dziadek bez słowa przyniósł z szopy małą łopatkę. Kopali na zmianę, Kinga i Piotrek, a ziemia była miękka od deszczu i pachniała grzybami. Po chwili łopatka stuknęła o coś twardego. Piotrek wygrzebał to rękami. Była to okrągła blaszana puszka po landrynkach, rdzawa, z wyblakłym obrazkiem truskawek na wieczku. Wieczko nie chciało puścić. Dziadek podważył je kciukiem i wtedy, po raz pierwszy tego dnia, zrobił zdziwioną minę.
W środku leżała szklana kulka z niebieską spiralą w środku, muszla przywieziona znad morza, blaszany gwizdek, jednozłotówka z orłem, lekka jak piórko, i kawałek papieru. Kinga rozłożyła go pod parasolem. „Kto to znalazł, ten jest teraz w mojej załodze. Kapitan Józek”. Dziadek wziął do ręki szklaną kulkę i podniósł ją pod światło. – Wygrałem ją od Heńka Nowickiego w czwartej klasie – powiedział cicho. – Myślałem, że ją zgubiłem. Sześćdziesiąt lat leżała pod gruszą.
Wieczorem przestało padać. W kuchni pachniało szarlotką, a na stole leżał cały skarb, wytarty do sucha. Dziadek zagwizdał na blaszanym gwizdku tak głośno, że kot uciekł spod pieca. Potem Kinga wyciągnęła czystą kartkę i kredki. – Musimy to zakopać z powrotem – powiedziała. – I dodać coś od nas. I narysować nową mapę, dla kogoś, kto kiedyś znajdzie ją na strychu.
Piotrek dołożył do puszki swój najlepszy kamyk w paski, a Kinga karteczkę z podpisami całej załogi. Nową mapę zwinęli w rulon, przewiązali tym samym sznurkiem i położyli w kufrze obok drewnianego miecza. Następnego ranka, zanim ktokolwiek się obudził, puszka wróciła pod gruszę. A kiedy tego wieczoru Piotrek zasypiał w pokoiku pod dachem, słyszał, jak na strychu cicho skrzypią deski, jakby stary kufer przewracał się na drugi bok, zadowolony, że znowu ma czego pilnować.
Źródło: https://www.tellomi.pl/bajki/opowiadanie-o-piratach
Kolejna bajka może być o Twoim dziecku
Zachowamy pomysł z „Mapa kapitana Józka” w kreatorze. Wybierzesz bohatera, a Tellomi napisze nową opowieść.
Tworzenie wymaga konta rodzica. Pierwsza bajka za 0 zł, bez karty.


