Autor: Tellomi

Regulamin Wielkiego ToruBajka o samochodach dla 7-latka

około 7–8 lat · Około 8 min czytania

Wiek
około 7–8 lat
Czas czytania
Około 8 min
Format
Bajka do czytania
Kolekcje
Samochody i pojazdyPrzyjaźń8 lat7 lat

W oknie drukowania możesz wybrać „Zapisz jako PDF”.

Wielkość tekstu: 1 z 3

W sobotę od rana padał deszcz, więc Kacper i Marta wyciągnęli spod łóżka wielkie pudło z resorakami. Było tam wszystko: niebieska terenówka z urwanym lusterkiem, srebrna wyścigówka z numerem siedem, żółta taksówka, która zawsze skręcała lekko w lewo, i mała zielona śmieciarka, której nikt nie chciał, a którą Marta i tak lubiła najbardziej.

– Zbudujmy tor – zaproponował Kacper. – Prawdziwy, z rampą i tunelem.

Tata przyniósł z piwnicy kartony po butach i po nowym czajniku. Mama dała rolkę taśmy malarskiej i dwie tuby po ręcznikach papierowych. Przez godzinę w pokoju słychać było tylko szelest tektury i trzask odrywanej taśmy. Z pokrywy kartonu powstała rampa startowa oparta o stos książek. Z tub – tunel. Z pasków tektury – zakręt wygięty jak banan. Marta namalowała flamastrem białą linię mety, a Kacper wyciął z papieru chorągiewkę i przykleił ją do ołówka.

– Gotowe! – ogłosił Kacper. – Pierwszy wyścig: moja srebrna siódemka kontra twoja... śmieciarka? – Tak, śmieciarka – odpowiedziała spokojnie Marta. – Jest ciężka. Zobaczysz.

Postawili auta na szczycie rampy. – Trzy, dwa, jeden... start! Marta po prostu puściła śmieciarkę. Kacper pchnął swoją siódemkę mocno palcem. Srebrne auto wystrzeliło do przodu, przemknęło przez tunel i na zakręcie wyfrunęło prosto pod kaloryfer. Śmieciarka powoli i pewnie dotoczyła się do mety.

– Wygrałam! – krzyknęła Marta. – Nie wygrałaś, bo mój wypadł na zakręcie. To się nie liczy – powiedział Kacper. – Liczy się! Wypadł, bo go pchnąłeś. Nie wolno pchać! – A kto tak powiedział? Nie było takiej zasady!

I rzeczywiście – nie było. Nikt w ogóle nie pomyślał o zasadach. Kacper uważał, że skoro to wyścig, każdy może rozpędzić swoje auto, jak chce. Marta uważała, że auta mają zjeżdżać same, bo inaczej wygrywa ten, kto ma mocniejszy palec, a nie lepsze auto.

Kłócili się tak głośno, że z kuchni zajrzał tata, z rękami białymi od mąki. Nie powiedział, kto ma rację. Popatrzył tylko na tor, na śmieciarkę przy mecie i na srebrne auto pod kaloryferem. – Może zanim ruszycie w następny wyścig, ustalcie, na czym on w ogóle polega – rzucił i wrócił do lepienia pierogów.

Marta usiadła na dywanie ze skrzyżowanymi rękami. Kacper wyciągnął siódemkę spod kaloryfera i obracał ją w palcach. Przez dłuższą chwilę było cicho, tylko deszcz stukał w parapet.

– Ten zakręt jest za ostry – powiedział w końcu Kacper. – Nawet gdybym nie pchał, moja siódemka by wypadła. Za szybko zjeżdża. – To może zrobimy bandę? – Marta podniosła głowę. – Taką ściankę z tektury, jak na prawdziwym torze.

Przykleili więc do zakrętu wysoki pasek kartonu. Potem Marta przyniosła kartkę z bloku i ołówek. – Piszemy zasady. Każdy dopisuje po jednej, a drugi musi się zgodzić. Jak się nie zgodzi, szukamy innej.

Tak powstał „Regulamin Wielkiego Toru”. Punkt pierwszy, od Marty: auta zjeżdżają same, nie wolno ich pchać. Punkt drugi, od Kacpra: jeśli auto wypadnie z toru, a nikt go nie dotykał, jest jedna powtórka. Punkt trzeci, od Marty: start ogłasza za każdym razem ktoś inny. Punkt czwarty, od Kacpra: zwycięzca naprawia tor, jeśli coś się odklei. Na dole oboje się podpisali, a Kacper dorysował jeszcze pieczątkę w kształcie opony.

Drugi wyścig wygrała srebrna siódemka – o długość maski. Trzeci żółta taksówka, bo tym razem jej krzywe skręcanie idealnie pasowało do zakrętu. Czwarty znowu śmieciarka. Kacper, jako zwycięzca drugiego wyścigu, dokleił odpadający tunel, a Marta zaproponowała, żeby przesunąć metę kawałek dalej, bo wtedy lekkie auta też mają szansę dogonić ciężkie. Kacper się zgodził.

Wieczorem do pokoju przyszła mama i przeczytała regulamin na głos, bardzo poważnie, jak sędzia na zawodach. – Dopisuję punkt piąty – powiedziała. – Tor zostaje na noc, a kierowcy idą myć zęby. – Zgoda! – odpowiedzieli jednocześnie.

Kacper ustawił wszystkie auta w pudełku po czajniku, jedno obok drugiego, jak w garażu. Marta postawiła śmieciarkę na samym środku, na honorowym miejscu. Regulamin przypięli spinaczem do rampy, żeby rano nikt nie zapomniał zasad.

Kiedy zgasło światło, w pokoju zrobiło się ciemno i cicho. Tylko pasek księżycowego światła padał przez szparę w zasłonach prosto na białą linię mety. – Jutro wyścig na dwie rundy? – szepnął Kacper z górnego łóżka. – Z nowym zakrętem – odszepnęła Marta. – Ja wymyślam, ty rysujesz. I zasnęli, zanim zdążyli ustalić, kto jutro ogłosi pierwszy start.

Źródło: https://www.tellomi.pl/bajki/bajka-o-samochodach-dla-7-latka

Kolejna bajka może być o Twoim dziecku

Zachowamy pomysł z „Regulamin Wielkiego Toru” w kreatorze. Wybierzesz bohatera, a Tellomi napisze nową opowieść.

Tworzenie wymaga konta rodzica. Pierwsza bajka za 0 zł, bez karty.

Stwórz podobną bajkę

Przeczytajcie też