Autor: Tellomi
Piraci z Zatoki DywanBajka o piratach
około 5–7 lat · Około 6 min czytania
W oknie drukowania możesz wybrać „Zapisz jako PDF”.
W sobotę rano do mieszkania Stasia i Marysi przywieziono nową pralkę. Pralka stanęła w łazience i od razu zaczęła cicho mruczeć, ale dzieci wcale na nią nie patrzyły. Patrzyły na pudło, w którym przyjechała. Było ogromne, brązowe i pachniało tekturą. – To statek – powiedziała Marysia. – Piracki – dodał Staś.
Do obiadu pudło miało już maszt z kija od szczotki, żagiel z poszewki w kropki i flagę ze starej czarnej koszulki, na której Marysia namalowała białą rybę z bardzo groźną miną. Na burcie Staś wypisał flamastrem nazwę: „Pogromca Fal”. Marysia dorysowała pod spodem fale, żeby było wiadomo, kogo statek pogramia.
Dywan w pokoju był morzem. Kanapa – Wyspą Poduszek. Pod oknem ciągnęła się groźna rafa z klocków, o którą łatwo było rozbić bosą stopę. A mama w kuchni była latarnią morską: kiedy piraci zgubili kurs, wystarczyło zawołać, a mama odpowiadała: – Tutaj ląd! Tutaj herbata!
– Każdy statek piracki szuka skarbu – oznajmił Staś. – Tylko że nie mamy mapy. Marysia zmarszczyła nos. – To ją narysujmy. Tata mówi, że w tym domu ciągle coś znika. Na pewno gdzieś jest jakiś skarb.
Narysowali mapę na odwrocie starego kalendarza. Była na niej Wyspa Poduszek, Zatoka Kapci pod szafką w przedpokoju, Jaskinia Pod Łóżkiem i Wodospad Kaloryfer. Na samym końcu Marysia postawiła wielki czerwony krzyżyk pod kanapą, trochę na chybił trafił.
Najpierw popłynęli do Zatoki Kapci. Znaleźli tam jeden kapeć taty, dwa kasztany i kłąb kurzu wielki jak kociak. – Potwór morski! – pisnęła Marysia. Staś dzielnie zagonił go szczotką na szufelkę, a mama zawołała z kuchni, że to najdzielniejszy pirat w dziejach mórz.
W Jaskini Pod Łóżkiem było ciemno. Staś wziął latarkę. Znaleźli puzzel z niebieskim kawałkiem nieba, który zginął w zeszłym tygodniu, i książkę o sowach z biblioteki. – Pół skarbu – ocenił Staś. Marysia zapisała na mapie koślawymi literami: „TU BYŁA SOWA”.
Po drodze minęli Wodospad Kaloryfer. Było przy nim ciepło, a na parapecie nad nim suszyły się rękawiczki. Staś przyłożył ucho do żeberek kaloryfera i ogłosił, że słychać tam podwodne bulgotanie. Marysia też posłuchała. – To wieloryb – stwierdziła. – Śpi. Musimy płynąć cichutko. Wiosłowali więc łyżkami do zupy tak ostrożnie, że nawet klocki na rafie ani drgnęły.
Wreszcie dopłynęli do czerwonego krzyżyka. Pod kanapą było ciasno i ciemno. Staś położył się na brzuchu, a Marysia świeciła latarką. Ręka Stasia sunęła po podłodze, dalej, jeszcze dalej... i natrafiła na coś twardego, gładkiego, z guziczkami.
– Mam! – zawołał i wyciągnął skarb na światło. Był czarny, podłużny i trochę zakurzony. – Pilot! – ucieszył się tata w drzwiach, jakby wygrał los na loterii. – Szukam go od środy! Tata przyjął skarb obiema rękami i uroczyście wręczył piratom nagrodę: po jednej złotej monecie. To znaczy po czekoladowej, w złotym papierku, z kuchennej szuflady.
Wieczorem piraci wypłynęli w ostatni rejs tego dnia: do Zatoki Wanna. Woda była ciepła i pachniała rumiankiem, a po piance pływał mały plastikowy stateczek. Mama zmywała piratom z policzków flamastrowe wąsy, a tata puszczał bańki, które udawały mgłę nad morzem.
Potem „Pogromca Fal” zacumował przy łóżku Marysi, a flaga z rybą zwisała z masztu, zmęczona wiatrem. Staś schował mapę pod poduszkę. – Jutro – szepnął – popłyniemy za kaloryfer. Tam na pewno jest druga skarpetka taty. Marysia nie odpowiedziała. Już spała, kołysana ciepłą, cichą falą.
Źródło: https://www.tellomi.pl/bajki/bajka-o-piratach
Kolejna bajka może być o Twoim dziecku
Zachowamy pomysł z „Piraci z Zatoki Dywan” w kreatorze. Wybierzesz bohatera, a Tellomi napisze nową opowieść.
Tworzenie wymaga konta rodzica. Pierwsza bajka za 0 zł, bez karty.


