Autor: Tellomi

Smok Pyrek i iskry na festynieBajka o smoku na dobranoc

około 5–7 lat · Około 6 min czytania

Wiek
około 5–7 lat
Czas czytania
Około 6 min
Format
Bajka do czytania
Kolekcje
SmokiEmocje7 lat6 lat5 lat

W oknie drukowania możesz wybrać „Zapisz jako PDF”.

Wielkość tekstu: 1 z 3

Na skraju Wrzosowej Doliny, w jaskini z okrągłym oknem wychodzącym na łąkę, mieszkał mały smok Pyrek. Miał zielone łuski w żółte kropki, skrzydła jak dwa liście łopianu i ogon, który zawsze trochę mu się plątał. Starsze smoki z doliny umiały ziać ogniem tak, że płomień sięgał od jednego głazu do drugiego. Pyrek nie umiał.

Kiedy nabierał powietrza i dmuchał z całej siły, w nosie zaczynało go łaskotać. – A... a... apsik! – kichał wtedy, a z nosa wylatywała mu garść złotych iskierek. Iskierki wirowały, migotały i gasły, zanim doleciały do ziemi.

– Znowu? – śmiał się kuzyn Grzmot, który jednym dmuchnięciem potrafił wysuszyć całe pranie. Nie śmiał się złośliwie, ale Pyrek i tak spuszczał głowę i chował nos pod skrzydło. Od tamtej pory ćwiczył tylko wieczorami, za wielkim głazem, gdzie nikt nie patrzył.

Tymczasem w wiosce pod doliną szykowano Festyn Pierwszych Gwiazd. Nad placem rozwieszono sznury papierowych latarni: czerwonych, pomarańczowych i niebieskich jak jagody. W każdej stała mała świeczka. Kiedy słońce schowa się za lasem, wszystkie miały zapłonąć jedna po drugiej, bo tak robiono od zawsze.

Pyrek przyleciał popatrzeć z dachu stodoły. Lubił zapach pieczonych jabłek i dźwięk skrzypiec. Widział, jak pan Bogdan, który co roku zapalał latarnie, wspina się na drabinę z długą zapałką. Widział też, jak zrywa się wiatr.

Wiatr był chłodny i uparty. Gasił zapałkę za zapałką. Pan Bogdan zasłaniał płomyk dłonią, stawał bokiem, potem plecami, ale nic z tego. Ludzie na placu zaczęli szeptać. Dzieci patrzyły w górę na ciemne, smutne latarnie.

– Grzmot by sobie poradził – mruknął Pyrek. Ale Grzmota tu nie było, a poza tym jego płomień spaliłby papierowe latarnie w mgnieniu oka. Pyrek zezował na własny nos. Nos akurat zaczął go łaskotać.

Zleciał cicho na plac. Kilkoro dzieci pisnęło, a dziewczynka w żółtych kaloszach schowała się za mamę. Pyrek złożył skrzydła, żeby wydawać się mniejszy. – Przepraszam – powiedział. – Mogę spróbować? Ja nie zieję ogniem. Ja tylko kicham.

Pan Bogdan zamrugał, a potem zszedł z drabiny i zrobił mu miejsce. Pyrek podfrunął do pierwszej latarni. Wziął wdech, poczuł łaskotanie i... – Apsik! Garść iskierek wpadła do środka, a knot świeczki zajął się małym, spokojnym płomykiem. Papier nawet się nie przypalił. Latarnia rozjarzyła się na czerwono.

– Jeszcze! – zawołał ktoś z tłumu. Pyrek przeleciał do drugiej latarni. Apsik! Do trzeciej. Apsik! Wiatr próbował gasić iskierki, ale było ich tyle, że zawsze któraś trafiała w knot. Wkrótce nad placem wisiał cały sznur światełek, pomarańczowych, niebieskich i czerwonych, kołyszących się jak łódki na wodzie.

Dziewczynka w żółtych kaloszach wyszła zza mamy. – Kichniesz jeszcze raz? Tak specjalnie dla mnie? Pyrek zadarł głowę i kichnął wysoko nad dachami. Iskierki rozsypały się po niebie jak drobne gwiazdki, zanim zgasły. Dzieci klaskały, a pan Bogdan gwizdnął z podziwem.

Późnym wieczorem Pyrek wrócił do jaskini z pieczonym jabłkiem zawiniętym w liść. Grzmot siedział przy wejściu. – Widziałem wszystko z góry – powiedział. – Ja bym im te latarnie po prostu spalił. Pyrek uśmiechnął się i nic nie odpowiedział. Podzielił jabłko na pół i jedną połowę podsunął kuzynowi.

Przez okrągłe okno jaskini widać było wioskę. Latarnie świeciły jeszcze długo, coraz słabiej, aż gasły jedna po drugiej. Pyrek ziewnął szeroko i zamiast kichnięcia z nosa wyfrunęła mu jedna malutka iskierka. Zatańczyła nad jego głową i zgasła, zupełnie jak lampka, którą ktoś życzliwy wyłącza na dobranoc. A Pyrek schował nos pod skrzydło – tym razem tylko po to, żeby było mu ciepło.

Źródło: https://www.tellomi.pl/bajki/bajka-o-smoku-na-dobranoc

Kolejna bajka może być o Twoim dziecku

Zachowamy pomysł z „Smok Pyrek i iskry na festynie” w kreatorze. Wybierzesz bohatera, a Tellomi napisze nową opowieść.

Tworzenie wymaga konta rodzica. Pierwsza bajka za 0 zł, bez karty.

Stwórz podobną bajkę

Przeczytajcie też