Autor: Tellomi
Piknik w czerwonych skarpetkachBajka o rozczarowaniu
około 4–6 lat · Około 5 min czytania
W oknie drukowania możesz wybrać „Zapisz jako PDF”.
Bruno przygotował wszystko przed śniadaniem. Do koszyka włożył serwetki, pudełko z gruszkami i czerwone skarpetki na zmianę. Zamierzał zdjąć buty na łące i chodzić po trawie. Tata obiecał pokazać mu miejsce, gdzie rosły koniczyny o bardzo długich łodygach.
Przy stole Bruno co chwilę zerkał w okno. Na szybie pojawiła się jedna kropla. Potem druga. Wkrótce cały ogród zasłoniły cienkie strużki deszczu. Ziemia pod jabłonią zrobiła się ciemna, a wózek sąsiadów, zostawiony przy płocie, napełniał się wodą.
– Dzisiaj nie rozłożymy koca na łące – powiedział tata. – Jest mokro i nadal pada. Bruno wcisnął pięty w podłogę. – Ale ja już spakowałem koszyk! Przyniósł go do okna, jakby deszcz mógł zobaczyć gruszki i zmienić zdanie.
Deszcz nie zmienił zdania. Bruno poczuł gorąco w policzkach. Zacisnął palce na rączce koszyka. – Głupi deszcz! – krzyknął. – Nie chcę żadnych gruszek! Popchnął pusty kubek. Kubek przewrócił się na stole, potoczył kawałek i zatrzymał przy dłoni taty.
Tata postawił kubek dalej od brzegu. – Widzę, jak bardzo jesteś zły. Kubka nie będziemy rzucać. – Wszystko jest zepsute – powiedział Bruno. – Chciałeś pikniku na łące. – I chodzić bez butów. I znaleźć najdłuższą koniczynę.
Tata przez chwilę niczego nie proponował. Bruno odstawił koszyk i poszedł na dywan. Wcisnął twarz w dużą poduszkę. Chciał być sam, ale nie całkiem. – Możesz siedzieć w fotelu – powiedział do taty. – Tylko jeszcze nie mów.
Tata usiadł. Bruno słyszał szum deszczu i ciche skrzypnięcie fotela. Policzki miał nadal ciepłe, za to dłonie już nie były takie zaciśnięte. Obrócił poduszkę na chłodną stronę. Przypomniał sobie, że na łące miało być też miejsce na wspólne patrzenie w chmury.
– Teraz jest mi smutno – powiedział. – Mhm – odpowiedział tata. – Długo na to czekałeś. Bruno przytaknął. Przez moment pozwolił sobie popłakać. Tata przysunął pudełko z chusteczkami, a potem położył obok niego czerwone skarpetki.
Bruno wytarł nos. Skarpetki były zwinięte w dwa małe ślimaki. Jedna wystawiała długi czerwony nosek. Chłopiec wsunął w nią dłoń. – Ten ślimak też miał iść na piknik. – A gdzie chciałby teraz usiąść? – spytał tata. Bruno spojrzał pod stół.
Nie była to łąka. Nie pachniało tam trawą i nie rosła żadna koniczyna. Było jednak dość miejsca na koc, dwie poduszki i koszyk. – Możemy zjeść tutaj – zdecydował. – Ale nadal chcę pójść na prawdziwy piknik. – Zapamiętam – powiedział tata. – Sprawdzimy pogodę innym razem.
Razem przesunęli krzesła. Bruno przyniósł koc, a tata pokroił gruszki. Chłopiec wrócił też po kubek. – To dla ciebie. Już go nie popycham. Ustawił go ostrożnie na małej tacy. Tata nalał do niego ciepłej herbaty.
Pod stołem zjedli drugie śniadanie. Bruno założył czerwone skarpetki, choć wcale nie potrzebował suchych na zmianę. Jednym palcem u stopy poruszał tak, że ślimak kiwał głową. Tata śmiał się cicho. Za oknem deszcz nadal padał.
Bruno zjadł kawałek gruszki i oparł się o poduszkę. Jeszcze trochę żałował koniczyny. Jednocześnie podobał mu się szelest koca i to, że tata mieścił się pod stołem tylko na boku. Koszyk pozostał spakowany. Serwetek wystarczyło też na następny piknik.
Źródło: https://www.tellomi.pl/bajki/bajka-o-rozczarowaniu-dla-dzieci
Kolejna bajka może być o Twoim dziecku
Zachowamy pomysł z „Piknik w czerwonych skarpetkach” w kreatorze. Wybierzesz bohatera, a Tellomi napisze nową opowieść.
Tworzenie wymaga konta rodzica. Pierwsza bajka za 0 zł, bez karty.


